Zwolennicy burmistrza nie dyskutują – atakują ad personam
Zamiast merytorycznej polemiki o przebudowie stadionu w Turku, ze strony zwolenników burmistrza pojawiły się ataki ad personam. Odpowiadam jasno: nie będę uczestniczył w takiej formie debaty.
Merytoryczna dyskusja zamiast ataków ad personam
Uważam, że o przebudowie stadionu w Turku można rozmawiać, można się spierać, ale zawsze w oparciu o argumenty. W moich artykułach – Czy Turek zasługuje na mały, nowoczesny stadion? oraz Stadion w Turku zamiast przebudowy czeka pudrowanie – przedstawiłem swoje stanowisko, nie atakując nikogo personalnie. Raz wymieniłem burmistrza jedynie w kontekście ogłoszenia przetargu. Tymczasem w odpowiedzi spotykam się z atakiem ad personam, stylem i językiem, które mają jeden cel – obrazić i zdyskredytować.
Jak widzę przyszłość stadionu
Moim zdaniem potrzebujemy kompleksowej wizji dla całego obszaru przy ul. Sportowej, a nie doraźnych inwestycji. Najpierw należałoby przygotować koncepcję i projekt stadionu z nową trybuną, w której znalazłyby się pomieszczenia klubowe. Realizacja powinna być etapowana, ale w oparciu o spójny plan. Dyskutujmy, czy w Turku powinna pozostać bieżnia – skoro w Kaczkach Średnich powstał nowoczesny obiekt lekkoatletyczny. Uważam, że z bieżni w Turku można zrezygnować. Burmistrz stawia dziś na oświetlenie i nawadnianie murawy. Ale czy klub, grający w okręgówce, potrzebuje teraz oświetlenia?
Mój starszy syn (były zawodnik m.in. Tura) w dyskusji z jednym ze zwolenników burmistrza słusznie zauważył:
Instalacja oświetlenia płyty głównej jest totalnie bez sensu w tym momencie. TUR gra obecnie w klasie okręgowej i rozgrywa swoje mecze w godzinach mniej więcej między 11 a 17, czyli jest jeszcze widno, a dużo czasu jeszcze upłynie zanim będzie potrzebne oświetlenie.
Dodał jeszcze później: każdy myślący się z tym zgodzi, ale za logiczne myślenie nie dostaje się dotacji dla stowarzyszenia
Czy porozumienie jest jeszcze aktualne?
Po wyborach samorządowych umówiliśmy się wspólnie z burmistrzem na zakończenie lokalnej wojny polsko-polskiej. Wsparłem go, radni PO udzielili mu poparcia, by mógł płynnie i spokojnie rozpocząć kolejną kadencję. Nie domagaliśmy się i nie domagamy żadnych stanowisk czy wpływów w urzędzie, jednostkach czy spółkach miasta. Jedyny warunek jaki postawiłem, to obniżenie temperatury lokalnego sporu politycznego i zaprzestanie wzajemnych ataków ad personam. Chcieliśmy współpracy ponad podziałami. Różnice w podejściu do inwestycji są naturalne i zawsze mogą być przedmiotem merytorycznej debaty. Ale „nasyłanie” medialnych pałkarzy nie jest drogą do budowania porozumienia. Jeśli umowa o wygaszeniu konfliktu straciła aktualność, powiedzmy to wprost. Ja jednak wierzę, że dla dobra Turku wciąż możliwy jest dialog – pod warunkiem, że będzie to dialog na argumenty, a nie atak ad personam.
Dariusz Młynarczyk
Ps.
Do twórczości odwiecznego giermka burmistrza w ogóle nie zamierzam się odnosić, gdyż z hejterami nie dyskutuje się.

